|
Felieton Wojciecha Fuska/Tenisklub Od kiedy gram amatorsko w tenisa, a robię to z marnym skutkiem już od ponad 30 lat, nawiedza mnie wciąż ten sam sen. Zatrzymuję samochód na wygodnym, bo obszernym i dobrze oznakowanym parkingu. Biorę torbę z bagażnika i wchodzę do pięknego ośrodka tenisowego ... W klubowym budynku, który z zewnątrz wygląda kolorowo i przytulnie, mieszczą się, prócz kawiarni, siłownia i szatnie. W każdej stoi szafka zamykana na kluczyk, który można pobrać po uiszczeniu kaucji. W szatniach jest zawsze ciepło i bardzo czysto. Podobnie pod prysznicami z ciepłą i zimną wodą. W każdej kabinie wieszaki na ręczniki i ubrania skonstruowane tak, aby ręcznik nie spadał na ziemię. W recepcji budynku można wypożyczyć świeży ręcznik, kupić mydło, wszak nieustannie w pędzie między pracą a domem zapominam którejś z tych rzeczy. No dobrze - przyznam się, że w moim śnie jest nawet sauna. ...
Cały artykuł pod adresem: http://www.sport.pl/tenis/1,64987,6537204,Trafiony_w_koszyk.html
|